Utwory

Utwory (2)

Wilki - Przez Dziewczyny

Pierwsze płyty Wilków – moim zdaniem te najlepsze – zostały wydane na początku lat 90tych ubiegłego wieku. Tajemnicze piosenki o wolności i niezależności. O miłości i niewinności. O buncie wobec zastanej rzeczywistości. Była miłość płonąca w świetlistej koronie. Były odchodzące nocą anioły. Było dzikich serc spotkanie. Charyzmatyczny wokalista zespołu – Robert Gawliński – podbił serca setek fanek. Zespół zdobył liczne nagrody, zagrał niezliczone ilości koncertów, zyskał uznanie krytyków muzycznych. Tak było w latach 90tych. Następnie Wilki zamilkły na kilka lat, by w 2002r. powrócić z nowym materiałem oraz z wielkim przebojem „Baśka”. Kawałek zupełnie inny niż „stare” utwory. Nie ma w nim nic z tajemniczości i zmysłowości. Jest banalny tekst, prosta melodia, średnie wykonanie. Mimo to kawałek ten dotarł na pierwsze miejsca list przebojów i zapewnił Wilkom prawdopodobnie dożywotnią obecność na playlistach komercyjnych stacji radiowych, festiwalach typu Opoleoraz występy podczas obchodów dni miast powiatowych w naszym kraju. Bardziej wymagający słuchacze kręcili na Baśkę nosem, jednak większość społeczeństwa przyjęła ją z entuzjazmem i włączyła do katalogu piosenek, które można (wypada) odśpiewać na grillu u sąsiada czy na imieninach wujka (chociaż zaryzykuję stwierdzenie, że to entuzjastyczne, wspólne śpiewanie kończy się zwykle po pierwszym wersie: „Baśka miała fajny biust...”, co było dalej przecież nikt nie pamięta). Kolejne przeboje z kolejnych płyt Wilków były bardziej popowe i nagrane w myśl zasady: taka piosenka, żeby w radiu grali (patrz Piersi – „Piosenka z takim tekstem żeby w radiu puszczali”).

W marcu tego roku pojawił się nowy singiel Wilków – „Przez Dziewczyny”. Muzycznie bliżej mu do dokonań zespołu z tego stulecia – popowa piosenka, melodia wpadająca w ucho. Tekst zaczyna się obiecująco:

„w mieście seksem powietrze drży

w klubie jazz, w oparach flirt

świat wiruje, a ja z nim

instynkt łowcy mam we krwi ...”

Gdyby zamienić popową melodię na coś bardziej rockowego, zrobić z tego piosenkę utrzymaną w mrocznym, tajemniczym klimacie, choćby tylko w tak minimalnym stopniu jak „Bohema”, mogłoby być całkiem nieźle. Niestety autorowi (Gawliński) nie wystarczyło odwagi by pójść tą drogą i skręcił w komercyjną stronę. Dalej następują wyznania typu „wstaje dzień i kaca mam”,  „wyłączony mam chyba mózg” czy „melanż w domu toczy się sam”. No i powtarzany w kółko refren: „przez dziewczyny nie radzę sobie, nie radzę...” (który, trzeba to przyznać, wpada w ucho i już po chwili śpiewa się go razem z Robertem). Owszem, radio RMF czy Zet kawałek zapewne kupi, ale wielbiciele Wilków, którzy pokochali zespół za „Eli Lama Sabachtani” czy „Son of The Blue Sky”, raczej będą udawać, że piosenki nie słyszą. Na sukces w stylu „Baśki” też raczej nie ma co liczyć. Moim zdaniem byłoby lepiej, gdyby Robert Gawliński po napisaniu tej piosenki oddał ją uprzejmie np. zespołowi Video. Po czym poszedł ze starymi kolegami z zespołu na piwo. Lub do klubu jazzowego.

 

LADY PANK - MIŁOŚĆ

Ostatnie tygodnie przynoszą nam nowe utwory legendarnych grup polskiej sceny rockowej. O Wilkach i ich kawałku "Przez Dziewczyny" pisaliśmy już wcześniej:

 

Dziś przyszła kolej na najnowszy singiel grupy Lady Pank - "Miłość".

 

Zespół powstał w 1981 roku i w zasadzie od razu stał się gwiazdą. Lata 80te i 90te ubiegłego wieku to okres, w którym panowie z Lady Pank byli w najwyższej muzycznej formie, otoczeni zasłużoną sławą i chwałą. Wszyscy przecież doskonale znają ich przeboje: "Mała Lady Punk", "Mniej niż zero", "Wciąż bardziej obcy", "Tańcz głupia tańcz", "Kryzysowa narzeczona", "Tacy sami", "Zawsze tam gdzie ty" i wiele innych. Nie ma chyba drugiego takiego zespołu w Polsce, który miałby na koncie tyle ponadczasowych hitów. Niestety im większymi gwiazdami stawali się muzycy, tym słabsze wychodziły im piosenki i płyty. Jednak fakt, że ostatnie płyty zespołu należy zaliczyć do zdecydowanie nieudanych, nie oznacza, że Lady Pank zamierza zakończyć działalność. Oczywiście nikt już nie liczy, że zespół nagra coś twórczego i odkrywczego. Jednak jego dorobek z początkowego okresu kariery jest tak wielki, że Lady Pank niemal nieustannie jest w trasie. A to pozwala członkom zespołu na nieustanne prowadzenie rockandrollowego żywota oraz na nagrywanie kolejnych słabych płyt.

 

 

W tym roku zespół obchodzi 35lecie istnienia, i z tej okazji przygotował jubileuszową trasę koncertową. Niestety sama urodzinowa trasa to nie wszystko. Niebawem ma się też ukazać nowa płyta, a promuje ją od kilku tygodni singiel "Miłość".

 

"Miłość" wyprodukowana jest wzorowo. Zespół stać w końcu na zatrudnienie zawodowców od tej roboty. Niestety weny do pisania kawałków nie da się kupić. Melodia prowadzona jest nieco na siłę, ale słychać w niej charakterystyczny styl Lady Pank. Zwłaszcza jeśli chodzi o gitarę Borysewicza, którą można rozpoznać z zamkniętymi oczami. Janek Bo próbuje swoją solówką wskrzesić utwór do życia, jednak dobre chęci nie wystarczą.

 

 

Napisanie tekstu do piosenki zespół powierzył Wojciechowi Byrskiemu, który na co dzień trudni się tworzeniem tekstów dla podupadających gwiazd rocka. A jego utwory utrzymane są na właściwym dla takich gwiazd poziomie. Tym razem Byrski wziął na warsztat najpopularniejszy i najbardziej oklepany, ale zarazem najlepiej sprzedający się w muzyce temat - miłość. Niestety to co mu wyszło bardziej przypomina wierszyk do pamiętnika niż rockowy przebój. Na górze róże, na dole fiołki, my się kochamy jak dwa aniołki. Miłość ma krótki termin przydatności, i trucizna uwalnia się z miłości.

 

A jeśli piosenka jest o niczym, to nie ma co się dziwić wokaliście, że nie wkłada w jej wykonanie żadnego uczucia.