Kabanos - Balonowy Album

Kabanos - Balonowy Album
20 Lip
2016

LABORATORIUM GITARY: Jesteście zespołem z Piaseczna, z małego miasteczka, a jednak jest o Was głośno - jesteście znani w całej Polsce. Jaka jest Wasza recepta na sukces?

ZENEK: Bardzo cieszę się, że jesteśmy z Piaseczna, bo jakbyśmy byli z Warszawy, to nie mogłabyś tak powiedzieć (śmiech). Recepta na sukces... myślę, że nie ma jednej recepty na cokolwiek - ani na udane życie, ani na udaną miłość, ani na sukces. Coś się sprawdza, a coś nie. W Kabanosie nigdy nie było ciśnienia, że musimy odnieść wielki sukces. Ale nasza muzyka po prostu działała na ludzi. Więc zespół się rozwijał, mogliśmy przez to grać więcej koncertów, bo więcej ludzi było zainteresowanych tymi koncertami. Kabanos się przeciskał na scenę muzyczną malutkimi kroczkami. Na początku jak organizowałem koncerty, to nikt nie chciał zabookować Kabanosa. Pamiętam, jak kiedyś rozmawiałem 40 minut z klubem we Wrocławiu i przekonywałem ich, że warto, żebyśmy tam wystąpili. A oni twierdzili, że nie, że nie warto, że pewnie nikt nie przyjdzie. że powinniśmy wziąć lokalny support, to może wtedy przyjdzie ktoś z ich znajomych. Na początku było bardzo ciężko. Nawet to, że ludzie oglądali nas w Internecie, nie gwarantowało, że przyjdą na koncert. Ale przychodzili . Ale nie powiedziałbym, że jest jakaś recepta. Nie ma recepty. Trzeba po prostu robić coś co się kocha w życiu, co się czuje. I wtedy masz siłę, żeby to robić nawet jeśli ludzie nie przychodzą na koncerty. Jeśli robisz coś co sprawia ci frajdę to będziesz to robić bez względu na to, czy ktoś będzie ci dawał za to pieniądze czy nie. I taka determinacja będzie owocowała po jakimś czasie sukcesem.

LABORATORIUM GITARY: Graliście koncerty na takich prestiżowych koncertach jak Woodstock czy Jarocin. Jak wspominasz atmosferę na tych koncertach?

ZENEK: Suuper! Wspominam to bardzo dobrze. Na przystanku Woodstock, na dwóch pierwszych koncertach, kiedy graliśmy na Małej Scenie i na Dużej Scenie, to ja się bardzo stresowałem, głos mi siadał i nie mogłem wydobyć z siebie żadnych dźwięków, bo tak gardło miałem spięte. Było to ogromne przeżycie. Najmilej wspominam koncert w Wiosce Kryszny, gdzie graliśmy prawie trzy godziny. Tam czułem się jakbym grał dla rodziny - wspaniała atmosfera. Koncert w Jarocinie też bardzo miło wspominam - to, że rzuciłem się w publikę, śpiewałem "mam na to wszystko wyjebane" i jechałem na fali ludzi patrząc w niebo - to jest coś co nadal przeżywam. Te koncerty to było dla nas wszystkich wielkie przeżycie. To super, że w końcu udało nam się zagrać i na Woodstocku i na Jarocinie.

LABORATORIUM GITARY: Konsekwentnie kroczycie obraną przez siebie ścieżką. Trzymacie się polskich tekstów. Zbytnio się nie smucicie. Pozostajecie szczerymi i otwartymi ludźmi. Co daje Wam pogodę ducha i siłę do działania?

ZENEK: To jest energia, którą dostajemy od ludzi. Na tym etapie, na którym jesteśmy wiemy, że wielu ludzi czeka na to co stworzymy. Wiemy że każda kolejna płyta będzie przesłuchana. I to jest coś co daje pozytywnego kopa. Koncerty na których ludzie szaleją, że mówią nam, że nasza muzyka tak na nich działa - to daje nam dużo pozytywnej energii.

LABORATORIUM GITARY: Balonowy Album to już Wasza piąta płyta. Jak określisz muzykę która się tam znalazła, czym się ta płyta różni od poprzednich?

ZENEK: No właśnie nie różni się (śmiech). Jest to płyta, która została nagrana bez wprowadzania nowych elementów do Kabanosa. Zacząłem się zastanawiać, co by było gdybym tak przepoczwarzał Kabanosa, i pisał utwory, które mają co i rusz zaskakiwać. Miałem dużo pomysłów na piosenki w stylistyce naszych poprzednich płyt: „Flaki z Olejem” i „Kiełbie we Łbie”, szkoda by było wyrzucić to do kosza. To bardzo naturalna płyta. Myślę, że najważniejsze jest to żeby się nie silić. Jeśli nie czujesz, że chcesz coś robić, to tego nie rób. I ta płyta taka jest. Na przykład utwór Mamo jest mi tu dobrze zacząłem pisać zaraz po Woodstocku. Ten utwór nie miał być jakoś specjalnie zaskakujący. Jest Kabanosowy. I cała ta płyta jest Kabanosowa. Jest taką esencją tego, czym jest Kabanos. Są tu piosenki, które mogą się kojarzyć bardziej z Dramatem, i takie które kojarzą się z Flakami albo z Kiełbiami. Zaskoczeniem przy tej płycie jest to, że nie jest ona zaskoczeniem.

LABORATORIUM GITARY: Dziś rozmawiamy przed Waszym spotkaniem z fanami, które odbywa się w Empiku. Czy lubicie takie pozakoncertowe spotkania z fanami?

ZENEK: Tak! W ogóle fanów lubimy! (śmiech) Takie spotkania są dla nas bardzo przyjemne. Możemy się spotkać w innej sytuacji, w innych okolicznościach z ludźmi niż w klubie i to jest super.

LABORATORIUM GITARY: Dziś gracie ostatni koncert z Balonowej trasy, promującej najnowszy album. Jak oceniacie tę trasę? Czy była udana?

ZENEK: Tak to była udana trasa. Ale trzeba od razu szczerze powiedzieć, że było trochę mniej ludzi niż rok temu jesienią. Obserwujemy rynek, notujemy ile osób przychodzi i rzeczywiście na tej trasie było trochę mniej osób i nikt nie wie dlaczego (śmiech). Pewnie dlatego, że płyta w końcu gorsza od poprzedniej (śmiech). Rynek jest bardzo nasycony. Jest bardzo dużo festiwali, bardzo dużo różnych dobrych koncertów. Polska stała się rynkiem koncertowym porównywalnym z Niemcami. Kiedyś żeby zobaczyć jakąś gwiazdę to jechałem do Niemiec, a dzisiaj wszyscy grają w Polsce. A my gramy cały czas, gramy trasę co pół roku, a mimo to nadal bardzo dużo ludzi przychodzi na nasze koncerty. I jestem pod wrażeniem, że im się chce cały czas, że nie znudzili się Kiełbasą i to jest bardzo pozytywne. Ta trasa była też fajna, dlatego, że nagraliśmy płytę, która jest po prostu Kabanosowa i ludziom się to podoba, skaczą na koncertach, tańczą. Jak jechaliśmy w trasę z Dramatem, to miałem pewne obawy, a jednak ludzie bawili się wyśmienicie. Tutaj jechaliśmy na pewniaka - wiadomo, że publiczność będzie się bawić, bo numery są skoczne, koncertowe i na tej balonowej trasie sprawdzają się wyśmienicie. Gramy utwory z balonowej płyty i jest szał.

LABORATORIUM GITARY: A który koncert z tej trasy najmilej wspominacie?

ZENEK: Ciężko powiedzieć. W Katowicach był piękny koncert, bo wzięliśmy na scenę dwoje dzieci. Jeden maluch śpiewał Klocki, drugi Grubego Grubasa, i było generalnie bardzo miło. Wrocław, Kraków. W Krakowie zanim wyszliśmy na scenę to ludzie odśpiewali pełno naszych piosenek. I to był piękny moment. Jak wyszedłem na scenę to zapytałem, czy my jesteśmy w ogóle do czegokolwiek potrzebni (śmiech). Oni tak się dobrze bawili! Zaczęli pogować sobie bez kapeli! To też był bardzo, bardzo wyjątkowy koncert. Też małe miejscowości, które odwiedziliśmy - Iława, gdzie na koncert przyszło 35 osób, ale i tak zabawa była przednia i fajnie było dla tych ludzi zagrać. Ostrowiec Świętokrzyski - tam graliśmy w hotelu, bo nie było klubu. Klub przestał działać i nasz menadżer do hotelu przeniósł imprezę. Był taki wystrój weselny, taki podest jak dla kapeli weselnej, balony - wyglądało to przekomicznie. To był też wyjątkowy koncert.

LABORATORIUM GITARY: A jak Wam się grało w Londynie?

ZENEK: Myśleliśmy, że tam nikt nie przyjdzie, że przyjdzie parę osób. A przyszło 150 - 200 Polaków! Może jeden Londyńczyk tam był. To był pierwszy koncert na Balonowej trasie, mieliśmy tyle pomyłek, że aż żałuję, że tego nie będzie na DVD! Cały czas się myliliśmy. Ale to był bardzo przyjemny koncert. I ta świadomość, że gramy w Londynie, że są tam wygłodniali kiełbasy ludzie - kosmos!

LABORATORIUM GITARY: Balonowa trasa się kończy. Jakie macie w związku z tym plany na najbliższą przyszłość? Będziecie odpoczywać, czy raczej planujecie dalszą część trasy?

ZENEK: Mamy w planach odpoczynek od koncertowania z Kabanosem na wiosnę 2017, kiedy pewnie zabierzemy się za pracę nad nową płytą. A do tego czasu koncerty, koncerty i jeszcze raz koncerty.

LABORATORIUM GITARY: Teledysk do kawałka Mamo jest mi tu dobrze powstał przy pomocy Waszych fanów. To od nich dostaliście filmiki z ich wspomnieniami z Woodstocka.

ZENEK: Tak, po raz kolejny wysłużyliśmy się fanami (śmiech). Po co my mamy to robić, jeśli oni mogą to zrobić (śmiech). Z racji tego, że jest to utwór o przystanku Woodstock, moim marzeniem było, żeby cała kapela tam pojechała i żebyśmy tam nakręcili teledysk, ale to nie było możliwe. Więc powołaliśmy Kabanosową Armię, która nam to nakręciła. I to jest super, bo to oddaje cały klimat tego festiwalu, ci ludzie - weseli, robią różne dziwne rzeczy, przebierają się za krówkę i wchodzą na tojtoja. I to jest bardzo pozytywne, to szaleństwo, które może się z nich uwolnić na przystanku Woodstock. Fajnie, że zostało to uchwycone na tym teledysku. Lepszego teledysku byśmy nie nakręcili.

LABORATORIUM GITARY: Teledysk do Balonów to też wielka pomoc waszych fanów. Zorganizowaliście dla nich mini koncert w plenerze.

ZENEK: Tak, dokładnie! Przyjechała też policja, pouśmiechali się i dali nam spokój (śmiech). Taki miałem pomysł, żeby zaprosić fanów, zaangażować ludzi i zagrać dla nich w miejscu gdzie jest balonowa aura. Niesamowite było to, że ten utwór udostępniliśmy w internecie na kilka godzin przed tym wydarzeniem, a ludzie, kiedy przyjechali na ten koncert to znali cały tekst! To niesamowite, mogliśmy śpiewać go razem. Oczywiście wszyscy znali go lepiej ode mnie.

LABORATORIUM GITARY: A więc można byłoby powiedzieć, że przepisem na sukces Kabanosa jest dobry kontakt z fanami, że to stanowi o sile Waszego zespołu.

ZENEK: Fani lubią nasze piosenki, lubią jak dla nich je gramy, a my lubimy, że oni nas lubią (śmiech). To przepływ dobrej energii, ten dystans, brak napuszenia jest już naznaczony w tekstach, ale myślę, że nie można powiedzieć, że to jest przepis na sukces. Trochę się boję, że z tego dobrego kontaktu z fanami zrobi się marketing na siłę. Że ktoś powie: aha, to działa, a więc róbmy to, bo to się sprzeda! Myślę, że przepisem na sukces jest bycie szczerym. Lubię też artystów, którzy nie mają zbyt dobrego kontaktu z fanami. Lubię też artystów, którzy nie skaczą, nie wariują na koncertach, tylko wychodzą, nieśmiało trzymają mikrofon... ja jestem zupełnym przeciwieństwem, lgnę do fanów, mam wiele pomysłów na zajawki z fanami. Ale nie powiedziałbym, że jest to przepis na sukces. Trzeba być sobą, być szczerym na scenie. Ja mam taki sposób bycia, że na koncertach chciałbym tulić wszystkich, jestem bardzo otwarty. Ale nie twierdzę, że ktoś kto jest zamknięty w sobie i boi się fanów, jest mizantropem, albo nawet jeśli ktoś jest wredny, to musi udawać, żeby odnieść sukces. Nie musi, niech będzie sobą.

Tagged under
Login to post comments